Tak to mniej więcej wyglądało do czasu, aż na moje 18-ste urodziny dostałam od przyjaciółki pustą paletkę i sześć cieni matowych z INGLOT'a. Całość była zamiennikiem paletki NAKED BASIC od Urban Decay (oczywiście jeszcze w tedy tego nie wiedziałam). I tak się zaczęło oglądanie tutoriali, podglądanie kobiet na ulicy, oglądanie nagrań z Weekend'ów mody. Bardzo podobały mi się prace artystyczne profesjonalnych wizażystów. Jednak ciągle brakowało mi praktyki…
Nie jestem profesjonalną wizażystką. Makijaż traktuję jako hobby i pasję. Gdy zakładałam tego bloga moim celem było stworzenie dla siebie samej bazy z własnymi doświadczeniami związanymi z kosmetykami (dlaczego kupiłam dany produkt ale do niego nie wróciłam, moje “prace”, makijaże które udało mi się wykonać koleżankom). Będę szczęśliwa jeśli moje doświadczenia komuś jeszcze się przydadzą. Może któraś z Was tak samo jak ja pokocha odrobinę kolorowego proszku?